Roman Roczeń – artysta jakich mało!

Polska scena muzyki szantowej jest naprawdę obfita i nietrudno wymienić całą rzeszę zespołów i pojedynczych wykonawców tego gatunku. Artystą specjalizującym się właśnie w piosenkach żeglarskich i szantach jest niewidomy muzyk Roman Roczeń – artysta jakich mało !

Roman, a właściwie Romuald Roczeń przyszedł na świat 13 lipca 1963r. w Szczytnie. Swoją muzyczną karierę zaczął w 1997r., ale początki nie były proste. Codzienność osób z niepełnosprawnością wzroku nie należy do łatwych, a praca muzyka wcale nie wydaje się być mniej skomplikowana. Roczeń poradził sobie jednak lepiej, niż nie jedna w pełni sprawna osoba.

Od zawsze mężczyzna należał do miłośników śpiewu i gry na gitarze. Najpierw grał tylko dla siebie i znajomych, aż do momentu, gdy pojawiła się pewna kusząca alternatywa. Pewnego dnia, kolega muzyka wiedząc, że kocha on wykonywać muzykę, zaproponował mu występ w pubie przed publicznością. Miał to być występ na zastępstwo.

Jako, że Roczeń lubi wyzwania, podjął się tego przedsięwzięcia i jak się później okazało, to była jedna z najlepszych decyzji jego życia. Szybko posypały się propozycje kolejnych występów. W bardzo krótkim czasie terminarz artysty został zapełniony w stu procentach i musiał wręcz odmawiać koncertów, z powodu braku czasu. Muzykowanie to przede wszystkim pasja artysty. Był w jego życiu okres, podczas którego łączył pracę na etacie z wieczornymi koncertami. Co więcej, Roman Roczeń podkreśla, że muzyka daje mu jakiś rodzaj wolności. Na scenie nie jest traktowany jak osoba niepełnosprawna, ale jak pełnoprawny muzyk, który przekazuje publice cząstkę swojej artystycznej duszy. Dla koncertowych gości liczy się tylko muzyczna podróż, w którą zabiera ich artysta, brzmienie jego głosu, dźwięki wydawane przez wprawiane w drgania struny gitary. Niestety obecnie nie usłyszymy już Romana grającego na gitarze.

Gatunkiem muzycznym najbliższym muzykowi są szanty, piosenki żeglarskie, ballady i poezja śpiewana. Zagrał w wielu warszawskich pubach, często nie należących do dużych lokali, jak bar „U Pana Michała”, ale ma też na swoim koncie występy w miejscach prestiżowych, np. w Sali Kongresowej Pałacu Kultury w Warszawie. Niegdyś był silnie związany z tawerną „Gniazdo Piratów”, aktualnie z „Korsarzem”. Mężczyzna nie para się komponowaniem muzyki. Woli odtwarzać utwory, śpiewać covery, ale zawsze wybiera te kawałki, które współgrają z jego poczuciem muzycznej estetyki. Chociaż nawet to nie zawsze wystarcza.

Aby Roman Roczeń dobrze czuł się z wykonaniem konkretnej piosenki, powinna odnosić się w jakiś sposób do jego życiowych doświadczeń, a nie tylko mu się podobać. Kiedyś przyznał, że mimo, iż uwielbia utwór „List do M.” autorstwa m.in. Ryszarda Riedla, nie zaśpiewałby go publicznie. Powiedział nawet, że czułby się złodziejem, wykonując go. Od roku 2008 do czerwca 2013r. współpracował z gitarzystą Waldemarem Lewandowskim, dzięki któremu Roczeń mógł wrócić na scenę po wypadku. Pewnie stan ten trwałby do dziś, gdyby nie śmierć tego wybitnego gitarzysty. Dzisiaj Roman gra wraz z gitarzystą Krzysztofem Kowalewskim.

Lata muzycznej pracy zaowocowały szeregiem osiągnięć. Już w 1995r. artysta zdobył IV miejsce w Ogólnopolskim Turnieju Poezji Śpiewanej we Włocławku. Rok później wziął udział w popularnym programie emitowanym przez Telewizję Polską – „Szansie na Sukces”. I rzeczywiście udział w konkursie okazał się sukcesem, gdyż Roczeń został wyróżniony i dzięki temu dostał szansę zaprezentowania się w Sali Kongresowej w maju roku 1998. W 2000r. zdobył Grant Prix na Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Morskiej „Szanty w Giżycku”. Był to moment przełomowy, który otworzył szeroko drzwi do największych wydarzeń muzyki żeglarskiej w naszym kraju i poza jego granicami. Na Giełdzie Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie w roku 2002 zajął II miejsce. W tym samym roku utwór „Chłodnia” zajął dwudzieste miejsce na Liście Przebojów Programu Trzeciego.

Kariera muzyczna składa się nie tylko na koncerty, ale też na wydawanie swoich albumów, aby najwierniejsi fani mogli delektować się ulubioną muzyką w domowym zaciszu. Dyskografia artysty obejmuje pięć krążków: „Mogę kopać tu dalej”, „Chłodnia”, „W przerwie”, „Kraina Mayo” i najnowsza płyta zatytułowana „Piosenki z Kaset”. Jak twierdzi sam muzyk, jest ona najbardziej „jego”. Oddaje to, co naprawdę gra w jego duszy, jaki jest i co pragnie przekazywać innym. Premiera tego wydawnictwa miała miejsce 6 sierpnia w „Tawernie Korsarz” w Warszawie. „Piosenki z Kaset” są efektem dwóch niezwykłych spotkań.

Oby dwa niepozorne, a jednak przyniosły niespodziewany, piękny owoc. Pierwszym spotkaniem była sentymentalna rozmowa ze starym znajomym Romana. Pojawiły się w niej wątki o dawno niesłyszanych utworach. Dzięki tej wizycie Roczeń wybrał szczególnie ujmujące go piosenki, których wcześniej nie miał okazji nagrać na płycie. Natomiast drugim, kluczowym spotkaniem okazał się jeden z wielu koncertów. Na początku nic nie wskazywało na to, że będzie się on czymś wyróżniał, a jednak! Organizatorowie tegoż koncertu nie dość, że stworzyli tak ciepłą i przyjazną atmosferę, że wydarzenie na dobre zapadło w pamięć artyście, dodatkowo sfinansowali płytę w całości.

Trudną lekcją w życiu mężczyzny okazał się wypadek, a dokładnie upadek ze schodów, który miał wyjątkowo niefortunny finał. Roman Roczeń uszkodził sobie kręgosłup. Początkowo rokowania lekarzy były przerażające, brzmiały jak wyrok. Zapowiadano, że muzyk może już nigdy nie stanąć o własnych nogach. Na szczęście, czarny scenariusz nie sprawdził się. Mężczyzna chodzi, ale wciąż nie jest w stanie wykonać wszystkich czynności całkowicie samodzielnie. W tym momencie nastąpił kres przygody muzyka z grą na gitarze. Niesprawność ruchowa uniemożliwiła mu dalszy rozwój w tym kierunku. Nieszczęśliwy wypadek okazał się lekcją pokory, pokazał, że bardzo łatwo jest stracić zarówno zdrowie jak i pieniądze i powinniśmy być świadomi, jak wiele mamy, zanim to utracimy.

Zazwyczaj wykonawcami muzyki szantowej są żeglarze, bądź osoby w jakikolwiek sposób związane z kulturą morską. W pewnym momencie, Roczeń zapragnął naprawdę poczuć na własnej skórze wszystkie te emocje i doznania, o których tak żarliwie śpiewa. Pytał swoich znajomych o możliwość towarzyszenia im podczas rejsów, ale oni traktowali go nieco pobłażliwie. Wtedy pojawił się Marek Szurawski, który postanowił spełnić jego marzenie. Ekscytacji nie było końca! Jednak nie wszystko podczas rejsu wyglądało tak, jak sobie to Roman wymarzył. Załoga martwiła się o Romana i chociaż wszyscy mieli jak najlepsze intencje, mężczyzna nie czuł pełnej satysfakcji z wyprawy. Wiedział, że będzie mógł czuć się jak prawdziwy żeglarz tylko wtedy, kiedy na pokładzie pojawią się też inne niewidome osoby. W tamtym momencie postanowił zrobić coś, czego nie dokonał nikt inny na świecie.

Projekt, a właściwie szalona wizja Romana przybrała wkrótce konkretne kształty. Nazwał go „Zobaczyć Morze”, aby przyzwyczaić widzących do używania słowa „zobaczyć” w rozmowach z niewidomymi. Podstawowym celem projektu była i jest popularyzacja żeglarstwa wśród osób niewidomych i słabowidzących i organizacją rejsu dla takich osób. Co więcej, do zalet przedsięwzięcia należy dopisać szerzenie rzetelnych informacji na temat osób niewidomych i uświadamianie społeczeństwa o ich prawdziwych możliwościach.

Wyprawy odbywają się każdego roku ( z wyjątkiem przerwy wywołanej pandemią ) i pomagają w rehabilitacji, poprzez zmaganie się z nieznanymi dotąd trudnościami, a także dają możliwość przeżycia uczestnikom niezapomnianej morskiej przygody. Natomiast do podstawowych założeń projektu należą gromadzenie załogi, której połowę stanowią osoby z niepełnosprawnością wzroku oraz tworzenie im warunków do samodzielności na pokładzie. Pierwszy rejs miał miejsce w 2006r. i odbył się na statku „Zawisza Czarny”.

Aby osoby niewidome i słabowidzące mogły być samodzielne na statku i pełnić rolę prawdziwych załogantów, Roman wprowadził dwa podstawowe udogodnienia w wyposażeniu „Zawiszy Czarnego”. Pierwszym było udźwiękowienie odbiornika GPS, wskazującego aktualny kurs statku, drugim – udźwiękowienie czujnika wychylenia płetwy steru. Roczeń namówił zaprzyjaźnionych elektroników na wykonanie przystawki, zamieniającej wyświetlanie cyfr na monitorze, na wypowiadanie głosowe komunikatów przez słuchawkę. Wspólnie z kpt Januszem Zbierajewskim opracował brajlowską książkę o „Zawiszy”, zawierającą informacje jak poruszać się po statku, jakie są jego parametry techniczne itp. Kolejną rzeczą, przygotowaną przez Roczenia była tyflomapa trasy tamtego, historycznego rejsu. Jest to rodzaj wypukłej mapy pozwalającej na zaznaczanie aktualnej pozycji statku, a połączenie wypukłych znaczników dawało informację o przebytej trasie. Projekt kontynuowany jest do dziś.

Ważną informacją jest fakt założenia fundacji „Zobaczyć Morze”, które odbyło się dokładnie 10 listopada 2016r. Patronem fundacji został Tomasz Opoka, polski poeta i pieśniarz, uczestnik wielu szantowych festiwali ( w tym krakowskiego „Shanties” ), który od maleńkości borykał się z nieuleczalną chorobą – nowotworem mózgu. Wybór padł na Opokę po prośbie skierowanej do Romana Roczenia o nagranie piosenki na płytę będącej dodatkiem do książki o Tomku. Patronat jest też hołdem Roczenia dla Opoki.

Projekt od początku wzbudzał zainteresowanie i był wielokrotnie nagradzany. Jednym z najbardziej prestiżowych odznaczeń było otrzymanie przez Romana Roczenia i Roberta Krzemińskiego, od Prezydenta RP, Polskiej Bandery. Stanowi ona symbol obecności Rzeczypospolitej na morzach i oceanach oraz dowodzi odwagi i kierowania się najwyższymi wartościami przez odznaczonych.

Roman Roczeń jest niezwykłą osobowością na polskiej scenie muzyki szanty. Zachęcamy do zapoznania się z jego twórczością poprzez materiały online, zakup jednej ( lub kilku ) z płyt albo udziału w koncercie. Jeśli będziecie mieć okazję słuchać muzyka na żywo, na pewno koncert na długo zapadnie Wam w pamięć.

Strona WWW Romana: https://www.romanro.art.pl/

Poniżej przedstawiamy wywiad wideo, zarejestrowany z Romanem Roczeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie odnaleziono wydarzeń!
Skip to content